Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kompozycja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kompozycja. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 16 września 2014

Erwin Olaf - depresyjny perfekcjonista (cz. 1)

Fashion Victim, Erwin Olaf, http://www.erwinolaf.com/

Nauczył się posługiwać aparatem, kiedy miałem rok, czyli w roku 1981. Zaczynał od dość dziwacznych eksperymentów ("Chessmen"), które moim zdaniem musiały wynikać z fascynacji Witkinem. Na szczęście dla siebie dość prędko odnalazł swój styl, który objawił się w serii "Fashion Victim" a utrwalił w "Royal Blood". Krytycy spod znaku sztuki wysokiej podchodzą do jego prac sceptycznie starając się deprecjonować jego dokonania za mariaż sztuki i komercji. Miłośnicy łatwych zdjęć przegapiają głębię jego fotografii skupiając się wyłącznie na estetyce. Najprościej byłoby określić Olafa słowem, za którego nadużywanie powinno się wieszać na strunie, "kontrowersyjny", co w żadnym wypadku nie oddaje charakteru twórczości tego niezwykłego artysty.

poniedziałek, 15 września 2014

Erwin Olaf - depresyjny perfekcjonista (cz.2) - czyli skąd się bierze inspiracja?



"(Studio/oświetlenie studyjne) sprawia, że zdjęcie staje się zagadką (...). Coś tu nie gra w tym świecie? Co tu się dzieje? Czy to jest prawdziwe? Czy też sztuczne? Dodaje surrealizmu. To mój świat ze snu. To moja krucjata, bo mam już serdecznie dość wielu lat głupiej (...) fotografii realistycznie pokazującej ludzi, realistycznych krajobrazów, realistycznych ludzi z lasu, realistycznego czegokolwiek." - Erwin Olaf 


Erwin Olaf, Hope
Tym cytatem z wypowiedzi Olafa dla magazynu "The F Stop" zaczynam drugą część opowieści o pracy holenderskiego fotografa. Na potrzeby tego artykułu postanowiłem wcielić się w rolę detektywa. Skoro mamy zbadać fotograficzny warsztat jednego z ciekawszych artystów, należy zrobić to dogłębnie. Nie ma tu miejsca na spekulacje. Jakie są cele? Przedmiotem sprawy jest jeden z najciekawszych zestawów Erwina Olafa - "Hope", czyli "Nadzieja". Powstał on tuż po serii "Royal Blood", którą opisałem w poprzednim artykule.