Jak wiecie, sporo się najeździłem... Podczas podróży spotykałem masę ludzi. Opowiadali jak ucieleśniły się ich pomysły na podróżowanie. Z pozoru szalone marzenia. Para Polaków w trasie od roku, spędzili pół roku w Indiach, ale spotkaliśmy się w nepalskim Kathmandu. Chłopak zarabiał zatrudniając się w lokalnych studiach tatuażu, (nie pamiętam niestety co robiła dziewczyna). Niemcy, którzy sprzedali mieszkanie i ruszyli w podróż dookoła świata. Poznałem ich w Ammanie, omawiali wyjazd to Turkmenistanu. Żeby zobaczyć gigantyczny złoty pomnik, który wybudował "lud" ukochanemu władcy, byli gotowi przeszmuglować się w tankowcu. Kiedy Krzysiek, którego poznałem prowadząc warsztaty fotograficzne, poprosił o wsparcie dla swojego pomysłu, po prostu nie mogłem odmówić. Wymarzył sobie projekt, o którym zwyczajnie trzeba opowiadać.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przygoda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przygoda. Pokaż wszystkie posty
środa, 29 października 2014
Krzysiek jedzie do Afryki
Jak wiecie, sporo się najeździłem... Podczas podróży spotykałem masę ludzi. Opowiadali jak ucieleśniły się ich pomysły na podróżowanie. Z pozoru szalone marzenia. Para Polaków w trasie od roku, spędzili pół roku w Indiach, ale spotkaliśmy się w nepalskim Kathmandu. Chłopak zarabiał zatrudniając się w lokalnych studiach tatuażu, (nie pamiętam niestety co robiła dziewczyna). Niemcy, którzy sprzedali mieszkanie i ruszyli w podróż dookoła świata. Poznałem ich w Ammanie, omawiali wyjazd to Turkmenistanu. Żeby zobaczyć gigantyczny złoty pomnik, który wybudował "lud" ukochanemu władcy, byli gotowi przeszmuglować się w tankowcu. Kiedy Krzysiek, którego poznałem prowadząc warsztaty fotograficzne, poprosił o wsparcie dla swojego pomysłu, po prostu nie mogłem odmówić. Wymarzył sobie projekt, o którym zwyczajnie trzeba opowiadać.
wtorek, 30 września 2014
Prorok, którego nie było
Nazwałem go "prorokiem", bo nawet nie pamiętam jak ma na imię. Nie było języka w którym moglibyśmy się porozumieć. On nie znał słowa po angielsku, ja nie znam laotańskiego, ani jego plemiennej odmiany. którą posługiwał się mój przepowiadacz przyszłości. A jednak - pogadaliśmy jak starzy znajomi. A w prezencie na koniec dostałem niezwykła przepowiednię, która się ziściła. I choć nie jestem przesądny, lubię wierzyć, że to wszystko dzięki jego słowom. Pardon, gestom.
wtorek, 16 września 2014
Nowa, świecka tradycja
![]() |
| Tradycyjny laotański pogrzeb, rok 2011. fot. K.Grodecki |
W Laosie współistnieje co najmniej 80 różnych plemion. Wiele z nich posługuje się własnym, innym niż laotański, językiem. Praktycznie każde z nich ma odmienną kulturę, zwyczaje. Najszybciej umiera zwyczaj noszenia tradycyjnych ubiorów, dlatego ucieszyłem się, gdy trafiłem do wioski, w której był jeszcze praktykowany. Poniewczasie przekonałem się, że radość moja jest przedwczesna a tradycja zwyczajnie nie ginie - jest zastępowana przez nową.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


